Wataha zimy się nie boi
 

PRM
  Polski Ruch Motocyklowy

Bitwa pod Obertynem

480 lat temu pod Obertynem... Rocznica niezwykłego zwycięstwa

Polska i Litwa w 1526 r.Blisko pięć wieków temu, pod wsią Obertyn położoną dziś na Ukrainie, wojska Rzeczypospolitej starły się z przeważającymi siłami mołdawskimi. Bitwa, kończąc się wielkim zwycięstwem Polaków dowodzonych przez hetmana Jana Tarnowskiego, położyła kres marzeniom Piotra Rareszy o odbudowie potęgi Mołdawii.
Polska i Litwa w 1526 roku. / Fot. WikiCommonsW pierwszej połowie XVI wieku, Polska - nie licząc zwycięskiej potyczki hetmana Jana Tarnowskiego pod Lwowem w 1524 roku - nie prowadziła otwartej wojny z Turcją. Rzeczpospolita zmagała się jednak z turecką ekspansją na Węgrzech oraz wciąż nękana była przez wasali Turcji: Tatarów, Wołochów i Mołdawian.

Przywódca tych ostatnich - Piotr Raresz, zwany także Petryłą, po zdobyciu władzy w 1527 roku, w początkowym okresie swoich rządów starał się utrzymywać raczej dobre stosunki z Polską. Szybko jednak zrodził się w jego głowie plan przywrócenia świetności państwa mołdawskiego z okresu panowania jego ojca i utworzenia Wielkiej Mołdawii. Plan ten realizować miał głównie kosztem Królestwa Polskiego.

Wyprawa na Pokucie

Petryła zdecydował się podbić Pokucie wchodzące wówczas w skład województwa ruskiego. Armia mołdawska przekroczyła granicę Rzeczypospolitej 3 grudnia 1530 roku, zdobywając kilka miejscowości oraz zajmując znaczne połacie polskich terytoriów, które ze względu na małą liczbę mieszkańców oraz brak większych fortyfikacji stanowiły stosunkowo łatwą zdobycz.

Mołdawski przywódca liczył na to, że Królestwo Polskie - obawiając się interwencji ze strony Turcji - nie będzie bronić swoich wschodnich rubieży. Jednocześnie działania Petryły miały na celu uniezależnienie się od Turcji, w czym miało mu pomóc właśnie zajęcie Pokucia. Sukces wojennej wyprawy stanowiłoby zapewne duże wzmocnienie pozycji międzynarodowej oraz strategicznej Hospodarstwa Mołdawskiego. Ostatecznie Piotr Raresza dążył samym do zawarcia sojuszu z Habsburgami i Wielkim Księstwem Moskwiewskim.

Sejm w Piotrkowie

Piotr RareszEwentualny sojusz habsbursko-moskiewsko-mołdawski byłby z punktu widzenia interesów Rzeczypospolitej katastrofą. Rzeczpospolita zostałaby otoczona ze wszystkich niemal stron. Polscy możnowładcy zdawali sobie sprawę z zagrożenia, jednak dopiero 12 grudnia (9 dni po wkroczeniu Petryły na Pokucie) rozpoczął się - zaplanowany wcześniej na 30 listopada - Sejm w Piotrkowie, na którym szlachta zadecydowała o wyprawie wojennej przeciwko wojskom mołdawskim.

Nie obyło się jednak bez problemów. Szlachta zażądała, by w wydatkach wojennych partycypował Kościół. Nie była to jednak sprawa łatwa do zrealizowania. Ostatecznie konflikt rozwiązał hetman Tarnowski, dzięki czemu szlachta zgodziła się na sfinansowanie wojska zaciężnego, bez nakładania podatku na Kościół. Suma jaką szlachta została obciążona była jednak niższa od pierwotnie zaproponowanej, co z kolei rodziło pytanie o wielkość i możliwości planowanej wyprawy.

Armia hetmana Tarnowskiego

Na czele wojsk, które miały stawić czoła mołdawskiej nawale stanął naturalnie pierwszy rycerz Rzeczypospolitej, hetman wielki koronny Jan Amor Tarnowski, który już wtedy miał za sobą wiele bitew. Nie przyniosły mu one jednak tak wielkiej sławy, jaka miała nadejść już wkrótce.

24 chorągwie jazdy, oddział strażniczy, 10 rot piechoty oraz 12 dział wyruszyło na Pokucie. Łącznie pod dowództwem hetmana z Tarnowa znalazło się 5648 ludzi. Nie była to więc armia nazbyt liczna. Jej potencjału nie liczono jednak w liczbach, ale w ogromnym doświadczeniu wyniesionym z europejskich pól bitewnych.

W wyprawie Tarnowskiego wzięły udział najlepsze ówczesne polskie chorągwie - hetmańska, strażnika polnego Mikołaja Sieniawskiego herbu Leliwa, Jana Mieleckiego herbu Gryf, czy Stanisława Tęczyńkiego herbu Topór. Według kalkulacji historyków, blisko połowę jazdy stanowiła niezwyciężona wówczas husaria, będąca postrachem największych wojowników ówczesnej Europy.

Bitwa

  "Miał Piotr Wojewoda pięć i dwadzieścia równego ludu tysięcy: miał dział wiele, miał na koniec wszemi rzeczami przeciwko naszym przyprawne wojsko. Który to Piotr wiedząc o małości wojska Polskiego, hardzie, i swobodnie przeszedł na obóz nasz, urągając, wyzywając, i hańbiąc wojsko Polskie nasze".*

Faktycznie, wobec przeważających sił Petryły, hetman Tarnowski obrał przewrotną, ale jedyną chyba racjonalną strategię ataku przez obronę. Na wzgórzu położonym przy drodze z Obertyna do Chocimierza siły polskie utworzyły obóz. Teren obozu został otoczony wozami, które spięto łańcuchami, pozostawiając jedynie dwa wyjścia - w stronę Obertyna, bezpośrednio na pozycje nieprzyjaciela oraz w stronę Chocimierza. Cała konstrukcja liczyła blisko 250 wozów tworzących prostokąt. Takie rozwiązanie wynikło zapewne z konstruktorskiej pasji hetmana Tarnowskiego, który realizował - głównie w Tarnowie - nowatorskie rozwiązania w dziedzinie budowy umocnień i fortyfikacji.

Południową część swoistego muru z wozów obstawiono strzelcami, których osłaniała piechota - halabardnicy i pikinierzy. Całą jazdę, wraz z pozostałą częścią sił ulokowano tuż przy bramach. Działa stanęły zaś w miejscu, gdzie spodziewano się głównego natarcia wojsk mołdawskich.

W początkowej fazie bitwy siły polskie oblegane przez przeważające liczebnie siły Petryły znalazły się w ciężkiej sytuacji. Nie pomagał fakt, że hospodar Mołdawii miał do dyspozycji aż 50 ciężkich dział. Straty w polskim obozie były ogromne.

Pierwszy atak Mołdawian został odparty. Hetman Tarnowski zdawał sobie jednak sprawę, że wobec rosnących strat i liczebnej przewagi wroga, kolejny atak może przysporzyć jeszcze więcej kłopotów. Trudne położenie zmusiło Tarnowskiego do zastosowania niezwykłego fortelu: tabor z wozów potraktował jak rozstawione na polu oddziały, natomiast jazdę znajdującą się przed przednią i tylną bramą użył jako prawego i lewego skrzydła wojsk. Dodatkowe udogodnienie strategiczne dla strony polskiej stanowił las, o który opierał się obóz sił hetmana Tarnowskiego.

Przełomowym momentem bitwy był niezwykły wyczyn chorągwi Sieniawskiego, którego wojacy zdobyli mołdawskie armaty, kierując ich ogień w stronę Mołdawian. Rozbite zostało doszczętnie prawe skrzydło wojsk mołdawskich, które w popłochu rzuciło się do ucieczki. Wtem do ataku na centrum sił Petruły hetman Tarnowski posłał - pozostającą dotąd w odwodzie - część jazdy. W tym samym czasie polska husaria gromiła już lewe skrzydło Mołdawian, przez co siły mołdawskie znajdujące się na środkowym odcinku uległy rozproszeniu.

Część polskich sił udała się w pościg za uciekającymi z pola walki Mołdawianami. Bitwa była już jednak zakończona. Sam hospodar Mołdawii Petryła, mimo iż posiadał w odwodzie jeszcze 12 tys. wojska - wobec skali klęski oraz dwóch ran odniesionych w boju - strachliwie umknął z pola bitwy.

Niechaj o skali zwycięstwa polskiego oręża pod Obertynem zaświadczą liczby. Po stronie polskiej na polu chwały poległo ok. 300 ludzi. Straty w szeregach wojsk Petruły były kilkudziesięciokrotnie wyższe: zginęło 7746 Mołdawian, a kolejnych tysiąc dostało się do niewoli.

Hetmana powrót z tarczą

Po zwycięskiej bitwie, w obecności wiwatujących tłumów, hetman Tarnowski przekroczył bramy Krakowa. Tak triumfalny wjazd do Krakowa zapamiętał
biograf Jana Tarnowskiego i uczestnik ówczesnych zamkowych dysput, Stanisław Orzechowski:

Leliwa"...rada Koronna, i Duchowieństwo, i wszystek Kraków jezno i pieszo przeciwko niemu wyszedł witając. Toczono naprzód odbite działa sztuk kilkadziesiąt, na których były herby Polskie przez Olbrychta Króla w Wołoszech na Bukowinie stracone. Więźnie też zacne, Wołoską radę przed nim wiedziono. Lud ten pospolity Krakowski palcem sobie na działa i więźnie pokazywał, mówiąc: (...) bądźcie tobie Boże chwała, a ty bądź zdrów Tarnowski, bądź nam szczęśliwym Hetmanem: i tak triumfując na zamek wjechał."

Po przybyciu na Wawel, Tarnowski złożył przed wawelskim ołtarzem dziękczynienie Bogu za pomyślność w bojach nad Petryłą, po czym udał się na spotkanie królowi. Tam czekało go niezwykłe powitanie:

"Potem z kościoła z wielkimi tłumy ludzi wyszedł Jan Tarnowski ku Królowi. Gdy na pałac wchodził, tę cześć Zygmunt król temu hetmanowi wyrządził, której był za wieku królowanie swego żadnemu Hetmanowi nie wyrządził. Albowiem on wielkiej powagi Król, z miejsca swego królewskiego powstał, i przeciwko niemu aż na ganek wyszedł."*

Nadzwyczajne zachowanie króla Zygmunta I świadczyło o wielkiej chwale, jaką okrył się hetman z Tarnowa i o niezwykłym szacunku, jakim zaczęto go darzyć. Bitwa pod Obertynem, stoczona 22 sierpnia 1531 roku była bowiem niezwykłym popisem polskiej myśli wojskowej i niezwyciężonego wówczas polskiego oręża. Zwycięstwo nad trzykrotnie liczniejszymi oddziałami Petryły zakończyły spór o Pokucie.

hetman Jan TarnowskiZwycięstwo wojsk polskich z 1531 roku pośrednio pozwoliło też na zawarcie dwa lata później przez Polskę i Turcję traktatu o pokoju i przyjaźni. Mistrzowskie posunięcie dyplomatyczne króla Zygmunta I stanowiło przełom w relacjach między obu państwami i na blisko 100 lat oddaliło od Rzeczypospolitej niebezpieczeństwo tureckiego najazdu.

Bitwa pod Obertynem rozsławiła na cały ówczesny świat imię Jana Tarnowskiego - prawnuka Zawiszy Czarnego i najdłużej urzędującego w historii Polski hetmana wielkiego koronnego. Wielki sukces hetmana umocnił na wiele kolejnych lat jego polityczną pozycję i to właśnie dzięki niemu ród spod znaku Leliwy na stałe wpisał się do grona najznamienitszych polskich rodów szlacheckich.



Wybrana bibliografia:
Przemysław Mazur, Bitwa pod Obertynem...
Aleksander Czołowski, Bitwa pod obertynem r. 1531
Andrzej Wyczański, Dogonić Europę
*Stanisław Orzechowski, Życie Jana Tarnowskiego...

 

 

Patrz w lusterka, motocykle są wszędzie
 
Rajd Pierwszego Transportu

TKM WATAHA
jest członkiem:

PRM Polski Ruch Motocyklowy

Polskiego Ruchu Motocyklowego

Tarnowskie Forum Organizacji Pozarządowych Tarnowskiego Forum Organizacji Pozarządowych

 

uskrzydlony 2009
 "Uskrzydlony 2009"
dla TKM WATAHA

© WATAHA 2003 - 2015
Valid XHTML 1.0 Transitional  Poprawny CSS!